Few weeks ago my Sister came to visit me from Scotland, she love to riding bike, so brought her bike and left it at my place, just to keep it safe after her coming back to Glasgow. Not wondering too much, I started to ride this bike to job. It is not far away from my apartament, but a bit of workout every morning is really refreshing! Bike is Dutch, old and very heavy, but it makes my very, very happy. After fixing few things, I decided to embellish it with items, that made me even happier. So I bought a nice wicker basket and put a floral braid around it. I had an idea to paint it pink or other happy color (it is originally silver-gray), but twist the frame off from other bike parts, treat it with emery paper and wait one week til its dry completely after painting, made me to reschedule this idea for winter, and show my new-pimped-bike next spring. For now, I like it as it is!
Kilka tygodni temu odwiedziła mnie moja Siostra, która mieszka obecnie w Szkocji. Jest zapaloną fanką rowerów, tak więc mieszkając chwilowo w Trójmieście poruszała się na swoim starym rowerze, który zamieszkał w moim domu, na czas jej powrotu do Glasgow. Nie zastanawiając się zbyt długo, zaczęłam rowerem dojeżdżać codziennie (o ile nie leje) do pracy. Dystans nie jest zbyt odległy, ale to zawsze trochę rozbudzającego ruchu z rana. Rower to stara, ciężka, holenderska damka, która mimo to sprawia mi wiele radości. Po wymianie kilku już nieco nadszarpniętych zębem czasu części, postanowiłam jakoś ten środek transportu upiększyć. Pierwszym zakupem był prostokątny wiklinowy koszyk nakładany na kierownicę, który dodatkowo ozdobiłam sztucznymi kwiatkami z Ikei. Dodatkowo urodził mi się pomysł pomalowania roweru na inny, nieco weselszy kolor (fabrycznie to srebrno-szary), ale odkręcenie całej ramy, potraktowanie jej papierem ściernym i tydzień oczekiwania, aż farba całkowicie wyschnie, sprawiło, że przesunęłam te działania na najbliższe zimowe wieczory, tak więc nowy, "odpimpowany" rowerek pokażę światu wiosną. Na razie, lubię go takim, jaki jest!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz