piątek, 21 grudnia 2012

Medieval hip, hip sterrr....

Jakiś czas temu, symbolem powszechnie wywołującej emocje kultury hipsterów, stały się oprawki okularowe pewnej znanej, kultowej wręcz marki. Tak wyszło, że przy ostatniej zmianie szkieł, sama zostałam posiadaczką oprawek tej marki, po czym usłyszałam "ale jesteś hipster"...

Wystrzegam się przed szufladkowaniem osób, że ten to taki, a ten siaki. Niemniej fascynują mnie właśnie te symbole. Teoretycznie z niczym konkretnie nie powiązane, a jednak stają się sztandarem. Tak więc w moich RayBanach, fioletowych- a nie czarnych, bez srebrnych ozdobników w zewnętrznych rogach, idę sobie w świat, zagłębiając się w mainstream'ową rzeczywistość pieczenia świątecznego sernika.

Jak w temacie Świąt- brakuje mi ostatnio w życiu i świecie takiego czystego mistycyzmu, jakim charakteryzowało się średniowiecze. Brakuje mi do tego stopnia, że mam ochotę odwiedzić gotycki kościół, i zatrzymać się tam na chwilę, przy mrocznym, kopcącym świetle świec. W gotyckich kościołach zimą jest przeważnie taka chłodna, ciemna atmosfera, która przenosi mnie w inny świat i przypomina zimowy spokój Zamku Malborskiego, w godzinach niedostępnych dla zwyczajnych turystów. No i tak docieram w końcu do myśli, męczącej mnie od dłuższego czasu- a jakby tak... wrócić do rekonstrukcji? 



czwartek, 29 listopada 2012

Kolejne dni- lepiej

Od jakiegoś czasu staram się wprowadzić kilka reguł w codziennym funkcjonowaniu, by żyło się lżej i bardziej świadomie. Zaczęłam od...porządkowania szafy. Podobno jeśli kobieta ma bałagan w szafie, to taki sam bałagan panuje w jej codzienności. Tylko proszę, niech mi ktoś pokaże niewiastę, która utrzyma ład między półkami i wieszakami dłużej niż tydzień po ostatnim sprzątaniu?
Uporządkowanie szafy miało swój ukryty cel- wyjątkowość kolejnych przedmiotów, które się tam znajdą, takich małych snów, które również chciałabym połapać. Przywieźć z podróży, uszyć czy wygrzebać w second handzie. Niezmiennie zachwycają mnie marokańskie torby ze skóry. Mają w sobie coś tak bardzo autentycznego, niepowtarzalnego, coś czego nie można znaleźć w innym miejscu na świecie. Powiedzmy, że taka marokańska torba jest jednym z moich snów do złapania.


piątek, 23 listopada 2012

Łapacz snów

Łapacz snów służy zwykle jako filtr do koszmarów próbujących się przedostać oknem do głowy śpiącego. Łapanie snów jednak może mieć dwojakie znaczenie. Od jutra zaczynam łapać swoje sny- marzenia. Przyciągać je do siebie i spełniać.
Na pierwszy ogień idą idealne nogi. Daje sobie 8 tygodni na spełnienie marzenia o idealnych, szczupłych, umięśnionych nogach.
Będę się posługiwała programem ćwiczeń przygarniętym ze strony Cwiczenia.org. Mam nadzieję pierwsze efekty zobaczyć już po połowie czasu, jaki trzeba poświęcić. 

Dreamcatcher mode: ON.