piątek, 21 grudnia 2012

Medieval hip, hip sterrr....

Jakiś czas temu, symbolem powszechnie wywołującej emocje kultury hipsterów, stały się oprawki okularowe pewnej znanej, kultowej wręcz marki. Tak wyszło, że przy ostatniej zmianie szkieł, sama zostałam posiadaczką oprawek tej marki, po czym usłyszałam "ale jesteś hipster"...

Wystrzegam się przed szufladkowaniem osób, że ten to taki, a ten siaki. Niemniej fascynują mnie właśnie te symbole. Teoretycznie z niczym konkretnie nie powiązane, a jednak stają się sztandarem. Tak więc w moich RayBanach, fioletowych- a nie czarnych, bez srebrnych ozdobników w zewnętrznych rogach, idę sobie w świat, zagłębiając się w mainstream'ową rzeczywistość pieczenia świątecznego sernika.

Jak w temacie Świąt- brakuje mi ostatnio w życiu i świecie takiego czystego mistycyzmu, jakim charakteryzowało się średniowiecze. Brakuje mi do tego stopnia, że mam ochotę odwiedzić gotycki kościół, i zatrzymać się tam na chwilę, przy mrocznym, kopcącym świetle świec. W gotyckich kościołach zimą jest przeważnie taka chłodna, ciemna atmosfera, która przenosi mnie w inny świat i przypomina zimowy spokój Zamku Malborskiego, w godzinach niedostępnych dla zwyczajnych turystów. No i tak docieram w końcu do myśli, męczącej mnie od dłuższego czasu- a jakby tak... wrócić do rekonstrukcji?